wsypisko

2021
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2020
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec







zauWażam w głOwie ostatrnią Myśl ale Boję Się ją poMyśleć bo ta Myśl jest Ostatnia.






05.03.2007 :: 19:00
coś się dzieje, szmery na rowerach.
dzieje się coś, gdery w kraju.
gderanie, bałwanku maślaczku.
patrzę na baletnice, gderam. gder mnie zżera. żarzy się moher w brzasku.
do brzasku wpadło
liczydło szklanka, sreber złodziej.
poranek ptasznik pająk.
co robisz, pajączku w poranku. poranione ciałko.
ał ał, niezmiernie bolesna sprawa.
nie pozwalam przykrości tworzyć, nie pozwalam na idiocenie.
ciem, no ta. tamta ciemnota aż mnie budzi z zawieszenia że aż mnie strąca z pantałyku.
z pantałyku.
pandemia ciemnoty, wiosna przyszła ale ciągle jest zimno.




wjebaj (1)




07.03.2007 :: 07:54
proszę się dobrze przyjrzeć, proszę skutecznie popatrzeć jest ranek i wszystkie jego elementy. jest światło jasna droga i aż chce się dymić z ust. to niebezpieczny poranek niebezpieczne jest życie gdy naciąga i daje się odkrywać powoli.
co odkryjemy dziś, papużko?
po maluchu na dzień dobry, mawiają panowie
mawiam i manewr robię.
ręka czajnik ręka szczotka do zębów.
tak się zaczyna wielka przygoda.
siema z rana, paskudy muszydła skowrony i tracę zdolność lawirowania między zmysłami.
pantałyk pantykał.
pan kał tykał? hałastra, śniła mi się mama i urodziny koleżanki. nie z tej ziemi.



wjebaj (2)




09.03.2007 :: 23:09
dźwięk domofon i dwa cienie kto kto kto pierwszy. kleszcze.
pokraka skrzypce szczypce śmieciara.
pokraka.
jedyny cień prawdy. posraka.

drodzy mili, jesteśmy młodzi, nie radzimy sobie ze sobą z problemem z niejasnościami i z nierozumieniem. to nas boli najbardziej.
boli nas wszystko.
jesteśmy młodzi i wyjemy z bólu.



wjebaj (1)




10.03.2007 :: 09:48
więc co teraz zrobimy?
nie należy wyrządzać sobie krzywdy.
na szczęście cała nasza tożsamość jest tutaj z nami
mamy portfel i telefon komórkowy i klucz do domu w kieszeni
obudziliśmy się w swoim łóżku w piżamce i wszystko sie mieści w naszej głowie.
możemy być nawet zadowoleni, wypijemy kawę i pójdziemy rozmawiać o interesach.


dwudziesty trzeci sierpnia.

rozmowa zawsze i zawsze i zawsze schodzi. na godzinie, na dwóch. po godzinie, po dwóch. ile można gadać z gderu koniecznego.

ile z pastwy losu.

się pasie los uchylony w pas nad nami słania się.

goździk w papier, zamęt.

więc teraz będę trzeźwa?

pod warunkiem że wino będzie czerwone, ok.



a ile można gadać z gadactwa a ile można rozmawiać?

można rozmawiać.



wjebaj (1)




12.03.2007 :: 08:03
że sobie siedzę i patrzę w niebo i ze jestem po śniadaniu.
po śniadaniach ślicznie siadam we dniu.
we dniu na dnie dmie nam trochę.
trochę trocin tracimy w truchcie nieprędkim
na pręcie wisi przeciek.

po nocy patrzę spokojnie po nocy mam katar głowa znów na zamocie.



wjebaj (1)




21.03.2007 :: 21:52
powinnam nosić czapkę która by nigdy nie pozwoliła na otwarcie głowy.
sypie się z mojej głowy gder. poranny popołudniowy wieczorny gder, którędy dokąd?
mam pustą głowę w której czają się majaki i nic więcej. mniemania i majaki.
manie marne mniemam i mnie nie ma tak naprawdę.
mam motłoch myśli, mam popłoch hałasu i znów wiem że nie chcę by sie działo dzielne.
co się dzieje to jest dzielne. podzielne jest to co się dzieje następnie.
dzieję się ukradkiem.
cały dzień drżą mi ręce i chcę na spacer wyjść z dobrym człowiekiem.



wjebaj (0)




28.03.2007 :: 21:14
krzyczy radio.
mam na oku słońce. mam w głowie gaz wybuchowy. mam pociski i ciskam sobą o trawę.
oto rozumiem oto widzę siebie. jak to dobrze wiedzieć że się kimś jest, nawet jeśli to haniebne.
trwożne i twórcze.
myślami wracam do czystości.
teraz rozrzucam pomysły chcę nie chcę chcę nie chcę chcę nie chcę. kto zagra w loterii?



wjebaj (0)




30.03.2007 :: 10:20
nie mam co jeść
nie mam jak pić
ale mam w tej historii być. długo żyć.
jak na razie, rozwal, napraw, na rozwalu i naprawie jadę przez słońcem zalany świat.
świat się zalewa. zalewajka zakała zakazała płaczu a sama łkała
pokraczna rozpacz paczka rozdroży przekręca się i rozbrat bierze.
się roześmiała mówi ha mówi haj że niby co ja nie mogę się schlać?
śmiać?
łkać?
zedrzeć z siebie oskarżenia rzucać i rozbierać.
chuj wam w twarz.



wjebaj (0)