wsypisko

2021
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2020
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec







zauWażam w głOwie ostatrnią Myśl ale Boję Się ją poMyśleć bo ta Myśl jest Ostatnia.






05.05.2007 :: 22:07

kiedy maj nadszedł i nastał
ihumor na dalekie wyprawy
pomysł o uszy się roztrzaskał
by wyjechać w Bieszczady

pojechali my zatem
jako się należało
w kraj nasz latem
w góry jakich niemało

i gdy wędrówką zmęczeni
po odwiedzinach słowackich
góralskim obiadem wypełnieni
zapragnęliśmy integracji

zimną wodą obmyci
by nie było nam brudno
jako jebani turyści
trafialiśmy nietrudno
do miejsca kultowego

i

prosto do ryjów browary szły
w knajpie Baza Ludzi z Mgły

po nocach trzech w tym przybytku
po trzech dniach długich kilometrów
należało zmienić miejsce pobytu
i ruszyć z bazy aparycje szpetne

więc

prosto do ryja browar się skradał
w knajpie zwanej Siekierezada

porzuciwszy góry
z urwanymi dupami
wracaliśmy rankiem
pomorskimi drogami.

do naszych domów
do problemów nachalnych
po tysiącu kroków
wróciliśmy porankiem

puenty tu zabraknie
jako wypada nadmienić
że góry nas łakną
i wrócimy tam równie złaknieni

po to by
prosto do ryjów browary szły

w knajpie Baza Ludzi z Mgły

i po jeszcze aby
prosto do ryja browar się skradał

w knajpie zwanej Siekierezada



wjebaj (3)




06.05.2007 :: 16:05
dobra dobra.

kawa mocna
chińska ostra
czekolady krata
litr pepsi
lajt

operuję dwoma zielonymi kubkami
a w jednym zielona herbata a może ona mnie tak przymula
a w drugim śmiertelnie mocna kawa może ona drży mi w dłoniach

ptaszki skowronki, niemoc edukacyjna, niemoc, nie mogę z siebie zdania wykołysać na temat couleur locale dans beka sadła de guy de maupassanta coż powinnam zrobić.

wszytko po to aby się wreszcie po piętnastej obudzić by napisać co do napisania
a może należy się zerzygać.

żegnaj majowy długi.



wjebaj (1)




11.05.2007 :: 10:48
paprochy. ty paproch jaszczurka, ty niefart i pomiot abjektalny ajajaj. jak łatwo. nietrudno całkiem karmimy się paprochami nietrudno jest się karmić. ale masz wyjedzone ciuchy.
komary spod poduchy coś na kształt celestialnego robota drogowego w afekcie emsi donaldowym.
coś podobnego. coś strasznego niczem skowronek na speedzie i śmierdzi mu na głowie spleśniała  dynia.
ale się najebałam gdybym była człowiekiem chyba straciłabym pamięć absolutnie na dwie doby jak się spało kochanie gdybym gdybym gdybym gitarę dzierżyła naprzygrywałabym ci melodii dzbanek leśny o niebieskim niebie i trawie z deszczem wymieszanej to takie normalne.
najtrudniej definiować normę ukrytą wśród wynaturzeń najtrudniej znaleźć środek tłuszczy.
o boże chyba mylą mi się awanturnicze skłonności z dekadencką siłą miasta na industrialu głębokim ach jakże mi w tym mieście przykro się robi gdy na siebie patrzę w brudnej rzece pływa moja twarz gdy tam spoglądam woła do mnie z czeluści kwaśnej.
kto mnie weźmie na ręce i uspokoi temu dam batonika od korporacji ale należy konspirować tylko tak uda się przetrwać zimę i prawdopodobnie wiosny schyłek a reszta zależy od dobrej woli wierzeń specyficznych ludom prostym i łagodnym.

kle kle odmienić się musi a potem wszystko się przecież rozpadnie i znowu będzie trzeba o zmiany wołać jakie to męczące jakie  średnio zabawne proszę.
proszę o szklankę mleka które nie zna sadła. mleko dla motłochu wystraszonego.
jak ma na imię twoja stara?



wjebaj (0)




17.05.2007 :: 07:41
przyśniło mi się nie rozmawiaj z nikim. przyśniło mi się obserwuj i słuchaj ale nie wykonuj poleceń. przyśniło mi się gwałcą cię i brat daje dobre rady. przyśnił mi się statek tonący i niejasne elementy dlaczego dlaczego. przyśniło mi się nie wiedzieć czemu. nie wiem czemu, gratul i w dodatku w temu kształtowi podobny zły sposób nie wiem czemu.
mniejsza o wszystko, wszystkiemu umniejszając. spałam dwie godziny i cały czas mi się śniło. sny po kawie hop jedziemy ze snem.
nie opowiadaj snów maleńka, nie opowiadaj swojego życia nikomu, skarbie.
nie wierz.

pożeram i język mi krwawi.



wjebaj (0)




24.05.2007 :: 19:22
tylko przelać wodę ze szklanki do butelki z butelki do szklanki w celu schłodzenia powtórzyć dwa razy oberwać naklejkę od butelki wrzucić do środka i już nie mieć możliwości przelania po raz wtóry.
mija dziesiąta minuta i dwudziesta siódma minie tak jak dziesiąta. czynności bezsensowne z pozoru za dnia małe moje cele ostudzić wodę oberwać etykietkę zjeść tabletkę musującą. magnez pozorny.
na płaszczyźnie łóżka położyć się poleżeć mija i wstać nikogo mi nie potrzeba jestem taka zajęta że nie mam czasu na relacje.



wjebaj (2)




31.05.2007 :: 05:33
resztki snu wieszam na wierzbie,
podnoszę spuchnięte powieki
piąta nad ranem
ten najcięższy ból oczu
- śmierć w zanadrzu
w odwecie - fiasko
ale nie da się inaczej

siadam na stole i mówię
- jestem zmęczona
i odwracam się tyłem do publiczności
dupą do megalomanii

i piję czarną, najmocniejszą herbatę mojego życia
i nie trafiam w klawisze
i nawet nie zdążyłam wyśnić koszmaru

sprawa honoru wisi na włosku noża





wjebaj (2)